Zagłębie Lubin jednak zdegradowane do II ligi. Czy to wpłynie na ostatnie mecze ligowe Prokomu Arki?

May 16th, 2008

Po trzygodzinnych obradach Wydział Dyscypliny Polskiego Związku Piłki Nożnej zdecydował o degradacji Zagłębia Lubin do II ligi. Dodatkowo klub będzie musiał zapłacić 70 tys. zł. Kara dotyczy przewinień lubinian w sezonie 2003/2004. Skorumpowany obserwator Marian D. dbał wówczas o to, by Zagłębie uzyskało awans z drugiej ligi do ekstraklasy.

- Argumentacja przedstawicieli Zagłębia nie była przekonująca. Uważamy, że wyrok jest sprawiedliwy – uzasadniał przewodniczący Wydziału Dyscypliny Adam Gilarski. – Choćby dlatego, że klub jest finansowany przez przedsiębiorstwo Skarbu Państwa powinien zachować najwyższe standardy – dodał.
Z wyrokiem nie zgadza się rzecz jasna prezes miedziowego klubu Paweł Jeż.

- To zdecydowanie zbyt surowa kara. Proponowaliśmy, by zabrać nam 15 pkt, ale nie degradować. Zostaliśmy jednak potraktowani tak, jak kluby, które kupiły po 30 meczów. My przyznajemy się do czterech, więc korupcja nie miała charakteru ciągłego – mówił załamany prezes Zagłębia.
Jeż zapowiedział, że po otrzymaniu pisemnego uzasadnienia klub odwoła się od decyzji Wydziału Dyscypliny do Związkowego Trybunału Arbitrażowego.

Już raz podobna taktyka przyniosła efekt. Kilkanaście tygodni temu Wydział Dyscypliny ukarał Zagłębie degradacją, jednak wówczas trybunał uznał odwołanie lubińskiego klubu i skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia.

Kara wymierzona przez Wydział Dyscypliny jest łagodniejsza od pierwotnej, bo zrezygnowano z ujemnych punktów.

- Z początkowych dziewięciu zarzutów zostały utrzymane cztery. Przykre jest, że w ekstraklasie nie będzie grał klub, który zajął w minionym sezonie piąte miejsce i walczył o europejskie puchary. Proceder oszustwa należy jednak karać z całą stanowczością – mówił przewodniczący WD.

- Przedstawiciele Zagłębia na każdym kroku podkreślali, że są gotowi ponieść konsekwencje za nieprawidłowości z przeszłości, ale nie można robić z nas kozła ofiarnego. Przecież w procederze korupcji uczestniczył tylko były prezes Jerzy Fiutowski, a nie, tak jak w przypadku pozostałych zespołów, wszyscy: od sekretarki poczynając, na najwyższych władzach kończąc – tłumaczył Jeż. – Polska piłka opierała się na korupcji. Zamieszani byli wszyscy. Należy więc się zastanowić nad systemem karania – dodał prezes lubinian.

Przewodniczący WD ma nadzieję, że Związkowy Trybunał Arbitrażowy utrzyma karę degradacji. Zapowiada, że już za tydzień kierowany przez niego organ zajmie się sprawą innego podejrzanego, Kolportera Korony Kielce.

- Przesłuchamy dwóch sędziów, którzy prowadzili mecze tej drużyny w sezonie 2003/2004. Mam nadzieję, że decyzja w sprawie Korony zapadnie do końca maja – zakończył Gilarski.

Wyrok w sprawie Zagłębia oznacza, że w ekstraklasie pozostanie Jagiellonia Białystok, która nie będzie musiała rozgrywać baraży o utrzymanie z trzecią drużyną drugiej ligi (a ta bezpośrednio uzyska awans). Wcześniej zdegradowano Widzew Łódź i Zagłębie Sosnowiec.

70 tys. zł – kary będzie musiało zapłacić Zagłębie za udział w aferze korupcyjnej

14 dni – będą mieli działacze Zagłębia na odwołania się od decyzji Wydział Dyscypliny

Autor artykułu: Rafał Romaniuk

Debatowali nad przyszłością Oliwy

May 14th, 2008

Projekt budowy tzw. Nowej Opackiej i likwidacja boiska Klubu Sportowego Olivia na rzecz parkingu dla oliwskiego Ogrodu Zoologicznego to dwie kwestie poruszone podczas debaty z udziałem radnych miasta i mieszkańców Oliwy. Spotkanie, zorganizowane przez Grupę Inicjatywną Powołania Rady Osiedla w Oliwie “Rada Oliwy”, odbyło się w Gimnazjum nr 23 w Gdańsku.

Pierwszy temat wzbudził wiele kontrowersji. Mieszkańcy obawiają się, że miasto chce powrócić do koncepcji przecięcia Oliwy czteropasmową trasą szybkiego ruchu, między cmentarzem a Parkiem Oliwskim. Wiązałoby się to z zajęciem części cmentarza i likwidacją grobów.

- Nie ma możliwości poszerzenia ul. Opackiej, a projekt Nowej Opackiej w takim kształcie w ogóle nie istnieje – zapewniała Małgorzata Momont, z Biura Rozwoju Gdańska. – Cmentarz uznany przez Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków za zabytkowy chronią odpowiednie przepisy, a więc jedyne co możemy zrobić to drobne zmiany modernizacyjne, ograniczające się m.in. do regulacji wjazdów na skrzyżowania – uspokajała.

Radni stwierdzili zgodnie, że najlepszym rozwiązaniem dla rozładowania ruchu i poprawy skomunikowania dzielnic Oliwa i Osowa jest zbudowanie tunelu pod Pachołkiem oraz powstanie tzw. Nowej Spacerowej. Ulica ta miałaby biegnąć od połowy obecnej ul. Spacerowej w kierunku granicy z Sopotem i przecinając al. Grunwaldzką połączyć się z tzw. Drogą Zieloną. Te wizje mogą być zrealizowane po zakończeniu priorytetowej inwestycji, jaką jest Trasa WZ.

Likwidacja boiska KS Olivia przy ul. Kościerskiej to kolejny problem, który wywołał wiele obaw wśród oliwian. Miasto zaproponowało alternatywną lokalizację boiska przy ul. Polanki 122. Mieszkańcy nie chcą jednak terenu po byłej żwirowni, twierdząc, że jest zbyt oddalony i otoczony lasem, a więc niebezpieczny dla młodych zawodników. Wiele wskazuje jednak na to, że obiekt nie może pozostać w obecnym miejscu.

- Tereny, na których się znajduje, to tereny rozwojowe Miejskiego Ogrodu Zoologicznego – tłumaczył mgr inż. arch. Marek Nakonieczny, odpowiedzialny za projekt architektoniczny oliwskiego ZOO. – Zgodnie z przepisami podlegają one ochronie, której jedną z form jest zakaz zmniejszania obszaru ogrodu zoologicznego na rzecz działalności nie związanej z jego rolą i przeznaczeniem – dodał.

Podczas debaty padły zarzuty ze strony mieszkańców, że miasto bardziej dba o zwierzęta i rośliny niż o rozwój młodego człowieka. Emocje wzięły górę i kilku mieszkańców nawet ostentacyjnie opuściło spotkanie.

- Boisko powstało przede wszystkim dzięki grupie entuzjastów i bezinteresownemu wysiłkowi rodziców trenującej młodzieży – przypomniał Olaf Dramowicz, organizator debaty. – Wybudowano kompleks sportowy z dwoma trawiastymi płytami i ogrodzeniem. Pasjonaci – społecznicy włożyli w to wiele wysiłku i osiągnęli zamierzony cel.

Obecnie w Klubie Sportowym Olivia uprawia swoją ulubioną dyscyplinę 120 młodych zawodników. Mimo trudnych warunków osiągają świetne wyniki. Wszystkie grupy rocznikowe rywalizują o czołowe lokaty w swoich ligach, a kilku oliwian reprezentuje nawet kadrę województwa pomorskiego.

Pod koniec przyszłego roku upływa termin użyczenia terenu Klubowi Sportowemu przez zoo a wizja przyszłego boiska wciąż pozostaje nieznana.

Autor artykułu: Jakub Pawłowski

Bezrobotni targów pracy nie szturmują

May 14th, 2008

Gdynia 162 wystawców, 7 tysięcy propozycji, w tym 3 tysiące miejsc pracy za granicą – to oferta wiosennej edycji Gdyńskich Targów Pracy, które dzisiaj, w godz. 10-14, odbędą się w Pomorskim Parku Naukowo-Technologicznym w al. Zwycięstwa 96/98 .

Pracę będzie można znaleźć głównie w Holandii, Wielkiej Brytanii, Czechach, Niemczech, Austrii, Hiszpanii, Skandynawii i na Cyprze.
Najwięcej krajowych propozycji oferować będzie przemysł stoczniowy, budownictwo i handel. Szeroki wachlarz ofert skierowany też będzie do techników, ślusarzy, elektryków, elektroników i programistów. Będą też propozycje dla osób niepełnosprawnych. – Od dwóch lat sytuacja na rynku pracy jest taka, że to pracodawcy są bardziej zainteresowani organizowaniem targów pracy niż osoby poszukujące zatrudnienia – mówi Alicja Wróbel, zastępca dyrektora Powiatowego Urzędu Pracy w Gdyni. – Stopa bezrobocia w Gdyni wynosi zaledwie 2,3 procent i jest najniższa w województwie pomorskim. Na targi przychodzą głównie osoby, które chcą zmienić pracę, a nie bezrobotni. Ludzie chcą lepiej zarabiać i pracować w lepszych warunkach.
Od stycznia do końca kwietnia 2008 r. w Powiatowym Urzędzie Pracy w Gdyni zarejestrowało się 2997 bezrobotnych, a w tym samym czasie pracodawcy złożyli aż 3777 ofert pracy.

Autor artykułu: Mariusz Jabłoński

Ustka. Natasza Caban szykuje się do kolejnego etapu swojego rejsu dookoła świata

January 4th, 2008

Natasza Caban, ustczanka, która wyruszyła w samotny rejs jachtem dookoła świata zrobiła przerwę i święta oraz nowy rok spędziła w domu – Ustce. Nie oznacza to jednak, że zaprzestaje realizacji swojego życiowego marzenia. Czeka tylko na zakończenie sztormowego sezonu, który panuje obecnie na Oceanie Indyjskim. Szuka również kolejnych sponsorów, którzy pomogą jej dokończyć rejs.

?Natasza wystartowała w lipcu ubiegłego roku z wysypy Honolulu na Hawajach. Popłynie przez Port Villa (Vanuatu) – Wyspy Kokosowe – Mauritius – Durban – Cape Town – St. Helena – Barbados – Panama – Hawaje. Powrót planowany jest na październik 2008 roku. Pierwszy etap podróży wyniósł 4700 mil morskich (około 8, 5 tyś. kilometrów). Co ciekawe Natasza całą trasę pokona pod polską banderą a jacht, na którym chce opłynąć świat nazywa się “Tanasza Polska”. Trasa wyprawy planowana jest od wielu lat i każdy z jej etapów konsultowany był z żeglarzami, którzy znają dane akweny wodne. ?Warto jedynie dodać, że wstępnie Natasza planowała opłynięcie kuli ziemskiej dwa razy. Jak sama twierdzi chciała być pierwszą kobietą, która pokona samotnie taką trasę. W końcu stwierdziła, że szkoda na to czasu, bo są miejsca, w których jeszcze nie była, a chciałaby w nie popłynąć. ?- Po pierwsze trochę chorowałam a po drugie musze przygotować się dobrze do drugiego etapu podróży – mówiła zaraz po powrocie do domu Natasza Caban – Tym bardziej, że mam przed sobą kilka ciężkich odcinków, przez które wcześniej nie płynął żaden Polak.?W Polsce Natasza chce również poszukać dodatkowych sponsorów rejsu, a także spotkać się z młodzieżą i opowiedzieć o swojej podróży. Ma także zaplanowane wystąpienia w telewizji. Do jachty, który stoi wyciągnięty z wody w porcie Moresby na Papui Nowej Gwinei wróci pod koniec stycznia.

Autor artykułu: Hubert Bierndgarski

Pomorze. Rybacy będą musieli oddać przełowionego dorsza

January 2nd, 2008

Czternaście tysięcy ton dorsza. Tyle w 2007 roku przełowili polscy rybacy. Urzędnicy z Brukseli właśnie przekazali nam oficjalne liczby oraz termin spłaty nadłowionej ryby. Rząd wynegocjował jednak, że spłacimy tylko osiem tysięcy ton. Mamy na to cztery lata. Część środowiska rybackiego przyjęła te informacje z pokorą. Czekają jedynie na nowy podział limitu połowowego na 2008 roku.

?Według wyliczeń Unii Europejskiej polscy rybacy w 2007 roku złowili 22 tysiące ton dorsza. Dane pochodzą z informatorów gospodarczych w których opisywany jest polski handel. Kwotę tą wyliczono na podstawie importu i eksportu dorsza oraz handlu na rynku krajowym.?- Od tych 22 tysięcy ton należy odliczyć 8 tysięcy ton, które rybacy wykazali w swoich książkach połowowych – mówi Kazimierz Plocke, wiceminister do spraw rybołówstwa w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi. – Jasno więc wychodzi, że przełowiliśmy ponad 14 tysięcy ton. Na szczęście dzięki negocjacjom udało się nam przekonać unijnych urzędników do zwrotu niższej kwoty. Można powiedzieć, że wywalczyliśmy jakieś 6 tysięcy ton.?W 2008 roku rybacy będą musieli oddać 10 procent nadłowionego dorsza. Oznacza to, że tegoroczny limit będzie pomniejszony o około 1000 ton. Przez kolejne 3 lata będziemy oddawali już więcej bo około 2 tysiące ton. ?- Dla nas najważniejsze jest to, że wiemy już na czym stoimy i jakie będziemy mieli limity połowowe na najbliższe lata – mówi Grzegorz Szomburg, rybak z Jastarni. – Teraz tylko niech urzędnicy pozwolą nam spokojnie łowić dorsza.?Niestety nadal nie wiadomo ile dorsza przypadnie w tym roku na poszczególne kutry. W sumie do podziału jest około 10 tysięcy ton dorsza. W ubiegłych latach limit był dzielony na poszczególne jednostki raz w roku. Teraz jednak pojawia się pomysł zmiany tego podziału. Związek Rybaków Polskich chce, aby wzorem innych krajów europejskich limit był przydzielany tygodniowo. Przedstawiciele związku wysłali już nawet do ministra rolnictwa wniosek w tej sprawie.?- Wzorem większości krajów skandynawskich należałoby wprowadzić limit tygodniowy przyznawany na poszczególne statki w zależności od typu i wielkości – czytamy we wniosku złożonym przez Związek Rybaków Polskich – Takie rozwiązanie pozwoliłoby na bardziej racjonalną i czytelną gospodarkę kwotami połowowymi, sprawiałoby, że kwoty byłyby w pełni wykorzystane . Dzisiaj mamy taką sytuację, że Komisja Europejska zarzuciła nam przekroczenie przyznanej kwoty połowowej, podczas gdy zarzut ten mógłby dotyczy tylko niewielkiej ilości jednostek rybackich, tych, które były kontrolowane. Polska jest obecnie jedynym krajem na Bałtyku, który stosuje system indywidualnych, rocznych kwot połowowych. Naszym zdaniem to właśnie ten system jest przyczyną wielu napięć i niepokojów w środowisku rybackim.?Warto dodać, że rybacy chcą również, aby łódki rybackie, których długość nie przekracza 8 metrów zostały całkowicie zwolnione z limitowych połowów na dorsza.

Autor artykułu: Hubert Bierndgarski

Ustka. Subiektywne podsumowanie mijającego roku

December 31st, 2007

styczeń
?Radni przyjmują 12 stycznia budżet. To ich pierwszy budżet, ale nie przygotowywany osobiście a jeszcze przez poprzedniego burmistrza Jacka Graczyka. Rada nie ma jednak dużej możliwości manewru i projekt, w którym 14 mln zł ma być przeznaczone na inwestycje zostaje przyjęty. Widać pierwsze, wymierne efekty rewitalizacji usteckiej starówki. Pierwsza zrewitalizowana chata stojąca przy ulicy Kosynierów zostaje sprzedana za 650 tysięcy złotych. W założeniu nowych właścicieli ma się tam znaleźć gabinet odnowy biologicznej i SPA. Pomysł pali jednak na panewce. Obecnie jest tam jedynie prywatne mieszkanie. Burmistrz ogłasza konkurs na dyrektora Ośrodka Sportu i Rekreacji – ostatecznie zostaje nim Stanisław Podlewski. Do konkursu wystartowało 17 osób. Handlowcy z promenady a dokładniej właściciele Laguny negocjują z burmistrzem stawki dzierżaw. Kończy się na 30 zł za metr kwadratowy. Burmistrz Olech powołuje też swojego zastępcę. Zostaje nim Marek Kurowski. Read the rest of this entry »

Mierzeja Wiślana. Złodzieje samochodów nie próżnują

May 31st, 2007

Wystarczyło kilka ciepłych dni nad morzem, aby uaktywnili się złodzieje samochodów. Największym “wzięciem” cieszą się dobre, niemieckie auta.

W Krynicy Morskiej w porcie rybackim skradziono volkswagena golfa. Dwa dni później z parkingu przy nadmorskim hotelu złodzieje wyprowadzili volkswagena passata. Kolejne dwie kradzieże miały miejsce w Stegnie, na ulicy prowadzącej nad morze. Skradziono drugiego passata oraz audi A6. Ten ostatni samochód warty był 50 tysięcy złotych, trzy pozostałe niewiele mniej.

- Liczba kradzieży w tak krótkim czasie świadczy o tym, że sezon letni rozpoczął się już na dobre – mówi Paulina Grzesiowska, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Nowym Dworze Gd. – Taka jest specyfika tego terenu. Auta giną zwykle latem i należą głównie do turystów. Staramy się szczególnie mocno zabezpieczać teren nad morzem, ale nie możemy pilnować każdego luksusowego auta.
Ich właściciele muszą odpowiednio zadbać o swoje pojazdy.

Chociaż statystyka kradzieży w powiecie nowodworskim poszybowała w górę, na “osłodę” policjanci odnotowali spory sukces. Wykryli dziuplę w nadmorskiej miejscowości, a w niej luksusowe A6 warte 130 tys. zł. Samochód został skradziony w Pruszczu Gdańskim.

Autor artykułu: (szal)

Żuławy i Mierzeja Wiślana. Rozpoczyna się wiosenne płukanie sieci wodociągowej

March 20th, 2007

Centralny Wodociąg Żuławski w Nowym Dworze Gd. rozpoczął coroczne płukanie sieci wodociągowej, która na długości 1200 kilometrów przebiega przez Żuławy i Mierzeję Wiślaną. Dla 60 tysięcy odbiorców oznacza to, że przez kilka tygodni z kranów popłynie gorszej jakości wody i będą chwilowe spadki jej ciśnienia.

- Płukanie odbywać się będzie nocą, od godz. 23 do 4 – mówi Jerzy Meger, wiceprezes Zarządu Spółki Centralnego Wodociągu Żuławskiego w Nowym Dworze Gd.

Płukanie sieci polega na przepuszczaniu w rurach wody pod dużym ciśnieniem. Dzięki temu wytrącają się, a następnie wypłukują wszystkie szkodliwe osady. Jest to konieczne przed sezonem letnim, kiedy odbiór wody jest większy. W tym roku czyszczenie CWŻ rozłożone jest na dwa etapy.

- Pierwszy zostanie zakończony przed świętami – dodaje Jerzy Meger. – Kolejny przed długim weekendem majowym. Przewidujemy wówczas zwiększony pobór wody na Mierzeję Wiślaną.

Chociaż czyszczenie sieci jest konieczne, nie budzi ciepłych uczuć u odbiorców wody.

- Mówi się o nocnym płukaniu, a brudną wodę mamy praktycznie przez całą dobę – twierdzi Ewa Górzyńska, mieszkanka Nowego Dworu Gd. – Nikt nie lubi kąpać się w brudnej cieczy. Już nie wspomnę o tym, czym kończy się próba prania w niej białych rzeczy. Raz spróbowałam i miałam potem pościel w modnym kolorze… khaki.

Podczas płukania sieci zużywa się od 50 do 70 tys. m sześc. wody (dla porównania, ogólne zużycie miesięczne wody w tej sieci to ok. 200 tys.). Szacuje się, że płukanie kosztuje ok. 100 tys. zł.

Autor artykułu: (szal)

Konkurs dla miłośników psów

March 16th, 2007

Autor artykułu:

Nowy Dwór Gd. W razie pożaru strażacki taran

November 28th, 2006

Wąskie uliczki na Osiedlu im. Kardynała Wyszyńskiego w Nowym Dworze Gd. mogą spowodować opóźnienie akcji ratunkowych w razie wybuchu pożaru. Strażackie pojazdy mogą nie przebić się przez zastawione autami osiedlowe drogi wewnętrzne i chodniki.

Kiedy w latach 80 projektowano osiedla im. Kardynała Wyszyńskiego nikt nie przypuszczał, że każda z zamieszkujących je rodzin może dysponować własnym samochodem. Dlatego miejsc parkingowych w okolicy bloków nie ma zbyt wiele. Ponadto większość mieszkańców po prostu parkuje pojazdy jak najbliżej swoich klatek schodowych, nawet na chodnikach, skutecznie tarasując przejazd – mimo znaków drogowych.
- Drogi wewnętrzne na osiedlach są bardzo ciasne – mówi kpt. Tomasz Komoszyński, rzecznik Państwowej Straży Pożarnej w Nowym Dworze Gd. – Ciężki wóz strażacki potrzebuje dość szerokiej drogi by dojechać na miejsce. Z naszych analiz wynika, że każdą z akcji na tym osiedlu utrudnić mogą źle zaparkowane samochody oraz brak bezpośredniego dojazdu do niektórych bloków. W razie wypadku możemy mieć też problemy z rozstawieniem sprzętu, a przecież w czasie akcji liczy się każda sekunda. Oprócz utrudnionego dojazdu istnieje także problem z zablokowanymi hydrantami, które często są zastawione przez auta.

Władze Spółdzielni Mieszkaniowej dostrzegają problem, lecz w świetle obowiązujących przepisów osiedle spełnia wymagania.
- Komisja przeciwpożarowa nie stwierdziła uchybień – tłumaczy Ryszard Wójtowicz, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej. – Są dojazdy do każdej części osiedla, są też hydranty. Wiem jednak jak wygląda sprawa z parkowaniem na osiedlowych chodnikach. Co roku dobudowujemy, gdzie to tylko możliwe, nowe miejsca parkingowe. Niestety, mamy ograniczoną powierzchnię. Proponowaliśmy mieszkańcom parking poza terenem osiedla, lecz nie znaleźli się chętni.
- Interesuje nas stan faktyczny – zaznacza Komoszyński. – Co z tego, że są hydranty skoro nie można do nich się dostać a trasy są zastawione.

O sytuacji przy Osiedlu Kardynała Wyszyńskiego wiedzą też nowodworscy policjanci, którzy często egzekwowali przepisy w tym rejonie. Często dzwonią sami mieszkańcy, oburzeni sposobem parkowania sąsiadów.
- Parkowanie w miejscu niedozwolonym jest wykroczeniem, za które karzemy mandatami, bez względu na to czy w pobliżu nie ma wolnych miejsc parkingowych – tłumaczy st. sierż. Sebastian Białachowski z nowodworskiej Komendy Powiatowej Policji. – Zostawianie pojazdów na chodnikach, pasach zieleni, blokowanie przejazdu jest po prostu niedozwolone. W takiej sytuacji mieszkańcy powinni apelować m.in. do administratora osiedla o stworzenie kolejnego parkingu.

Jak więc poradzą sobie strażacy w razie najgorszego scenariusza?
- Będziemy zmuszeni staranować stojące auta – mówi kpt. Komoszyński.

Autor artykułu: drako